Możesz bez wahania pomagać innym, a jednocześnie czuć duży dyskomfort, kiedy sam potrzebujesz wsparcia. Zamiast poprosić, bierzesz na siebie kolejne obowiązki, próbujesz poradzić sobie z problemem samodzielnie albo zapewniasz bliskich, że wszystko jest w porządku. Brzmi znajomo?
Trudność z proszeniem o pomoc nie zawsze wynika z dumy czy niechęci do innych. Czasem stoją za nią przekonania dotyczące samodzielności, lęk przed odmową, wstyd lub obawa, że własnymi potrzebami obciążymy innych. Przyjrzyjmy się, skąd bierze się ten mechanizm i kiedy samodzielność, która zwykle pomaga, zaczyna utrudniać korzystanie ze wsparcia.
Dlaczego nie potrafię prosić o pomoc?
Trudność z proszeniem o pomoc często wynika z przekonań, które nadają korzystaniu ze wsparcia dodatkowe znaczenie. Sama prośba może kojarzyć się ze słabością, zależnością od innych, ryzykiem odmowy albo obciążaniem kogoś własnymi problemami. W efekcie łatwiej ponieść większy koszt samodzielnego działania niż zmierzyć się z dyskomfortem związanym z powiedzeniem wprost, że czegoś potrzebujemy.
Za podobnym zachowaniem mogą jednak kryć się różne przekonania:
- powinienem radzić sobie sam – proszenie o pomoc podważa obraz siebie jako osoby samodzielnej i zaradnej;
- nie chcę nikomu przeszkadzać – własne potrzeby wydają się mniej ważne niż czas i komfort innych osób;
- inni mają większe problemy – pojawia się potrzeba uzasadnienia, że sytuacja jest wystarczająco trudna, aby mieć prawo do wsparcia;
- wolę zrobić to sam niż usłyszeć odmowę – samodzielność chroni przed rozczarowaniem i poczuciem odrzucenia;
- nie chcę być nikomu nic winien – przyjęcie pomocy może uruchamiać poczucie zobowiązania i potrzebę szybkiego odwdzięczenia się.
Ciekawych wniosków dostarczył również przegląd systematyczny Gulliver, Griffiths i Christensen (2010), obejmujący 22 badania dotyczące poszukiwania pomocy przez młodzież i młodych dorosłych. Wynika z niego, że do najważniejszych barier należą m.in. preferowanie samodzielnego radzenia sobie, stygmatyzacja i skrępowanie, a także trudność w mówieniu o własnych emocjach. W części analizowanych badań pojawiała się również obawa przed obciążaniem innych własnymi problemami.
Kiedy samodzielność przestaje być zasobem?
Samodzielność zaczyna szkodzić wtedy, gdy przestaje być wyborem i staje się jedynym akceptowanym sposobem radzenia sobie. Osoba, która potrafi działać niezależnie, ale w razie potrzeby korzysta również ze wsparcia, zachowuje elastyczność. Trudność pojawia się wtedy, gdy proszenie o pomoc wydaje się niedopuszczalne nawet w sytuacji przeciążenia.
Możesz zauważyć ten mechanizm, gdy:
- bierzesz na siebie kolejne zadania w pracy, choć ktoś mógłby przejąć ich część,
- podczas choroby wolisz sam zrobić zakupy niż poprosić o nie bliską osobę,
- w trudniejszym okresie mówisz znajomym, że wszystko jest w porządku, mimo że potrzebujesz rozmowy,
- oczekujesz, że partner sam zauważy Twoje zmęczenie lub potrzebę wsparcia, ponieważ powiedzenie o niej wprost okazuje się znacznie trudniejsze.
Kosztem takiej samowystarczalności jest nie tylko przeciążenie. Badania nad wsparciem społecznym wskazują, że możliwość korzystania z pomocy innych wiąże się z lepszym przystosowaniem do stresujących doświadczeń, choć znaczenie ma zarówno rodzaj wsparcia, jak i to, czy odpowiada ono aktualnym potrzebom.
Przegląd badań Cohena i Willsa (1985) wyrażnie pokazał, że wsparcie społeczne może osłabiać negatywne skutki stresu. Nie chodzi więc o to, żeby rezygnować z samodzielności, lecz żeby nie pozbawiać się dostępu do relacji i wsparcia wtedy, kiedy rzeczywiście mogą nam pomóc.
Nie chcę być ciężarem – co kryje się za tym przekonaniem?
Przekonanie, że prosząc o pomoc, staniemy się dla kogoś ciężarem, często wiąże się z obawą przed negatywną oceną, odrzuceniem lub nadmiernym obciążeniem drugiej osoby. W takiej sytuacji problemem nie jest brak świadomości własnych potrzeb. Możesz doskonale wiedzieć, że potrzebujesz rozmowy, odpoczynku czy praktycznego wsparcia, a mimo to uznać, że lepiej zachować tę potrzebę dla siebie.
Myśl “nie chcę być ciężarem” może oznaczać kilka różnych rzeczy. Dla jednej osoby będzie to obawa, że bliscy pomogą jej wyłącznie z poczucia obowiązku. Dla innej – przekonanie, że własne problemy nie są wystarczająco ważne. Jeszcze ktoś może najbardziej obawiać się odmowy. Nieproszenie o pomoc chroni wtedy przed sytuacją, w której trzeba sprawdzić, czy druga osoba rzeczywiście chce być dostępna.
Jeśli prośba o wsparcie kojarzy się ze słabością, zależnością albo ryzykiem bycia ocenionym, samodzielne radzenie sobie może wydawać się bezpieczniejsze, nawet jeśli w praktyce kosztuje znacznie więcej energii.
Czy nauczyłem się, że najlepiej radzić sobie sam?
Przekonanie, że najlepiej radzić sobie samodzielnie, może rozwijać się wtedy, gdy wcześniejsze próby szukania wsparcia regularnie kończyły się rozczarowaniem.
Jeśli dziecko spotykało się z bagatelizowaniem problemów, zawstydzaniem albo emocjonalną niedostępnością opiekuna, mogło stopniowo nauczyć się ograniczać wyrażanie własnych potrzeb. Nie oznacza to jednak, że każda trudność z proszeniem o pomoc ma swoje źródło w dzieciństwie.
W teorii przywiązania podobny mechanizm wiąże się z tzw. strategiami dezaktywującymi system przywiązania. Osoba ogranicza wtedy zwracanie się do innych po wsparcie i stara się polegać przede wszystkim na sobie. Mikulincer, Shaver i Pereg (2003), podsumowując wyniki badań nad przywiązaniem w dorosłości, wskazują, że przywiązanie unikające wiąże się między innymi z tłumieniem potrzeb związanych z bliskością oraz większym dystansowaniem się od źródeł wsparcia.
Z perspektywy terapii schematów podobne doświadczenia mogą również sprzyjać rozwojowi schematu deprywacji emocjonalnej. Człowiek zaczyna oczekiwać, że inni nie zapewnią mu wystarczającej troski, zrozumienia lub wsparcia. W dorosłości nie musi już świadomie zakładać, że nikt mu nie pomoże. Może po prostu automatycznie nie brać pod uwagę możliwości poproszenia kogoś o pomoc.
Czasem więc jest tak, że człowiek nie przestaje potrzebować innych, ale przestaje oczekiwać, że warto zwracać się do nich ze swoją potrzebą. Samodzielność chroni wtedy przed kolejnym rozczarowaniem, ale jednocześnie utrudnia doświadczenie, że obecne relacje mogą działać inaczej niż te, w których ten sposób radzenia sobie powstał.
Dlaczego łatwiej pomagać innym niż przyjmować pomoc?
Pomaganie innym może być łatwiejsze niż przyjmowanie pomocy, ponieważ pozwala zachować poczucie samodzielności i kontroli. Role zmieniają się dopiero wtedy, gdy sami czegoś potrzebujemy. Musimy wówczas ujawnić swoją potrzebę, dopuścić możliwość odmowy i przynajmniej częściowo zdać się na drugą osobę.
Dobrze widać to u osoby, która bez zastanowienia jedzie pomóc przyjaciółce w przeprowadzce, odbiera telefon od bliskiej osoby późnym wieczorem i przejmuje dodatkowe obowiązki w pracy. Kiedy sama się przeprowadza, nikogo jednak nie prosi o pomoc. Pakuje i przenosi rzeczy do późnej nocy, choć wie, że kilka osób chętnie by ją wsparło. Prośba wywołuje większy dyskomfort niż samo przeciążenie.
Z perspektywy terapii schematów taki wzorzec może czasem łączyć się z samopoświęceniem lub deprywacją emocjonalną. W pierwszym przypadku łatwiej przyznać znaczenie potrzebom innych niż własnym. W drugim można z góry zakładać, że inni i tak nie zapewnią potrzebnego wsparcia. Nie są to jednak jedyne możliwe wyjaśnienia i podobne zachowanie nie oznacza automatycznie obecności konkretnego schematu.
Badania nad przywiązaniem również pokazują, że sposób korzystania ze wsparcia różni się w zależności od wzorców relacyjnych. Collins i Feeney (2000) wykazali, że osoby o bardziej unikającym wzorcu przywiązania rzadziej angażowały się w bezpośrednie poszukiwanie wsparcia w sytuacji stresu. Proszenie o pomoc wymaga bowiem czegoś więcej niż uznania, że druga osoba mogłaby nam pomóc: trzeba również pozwolić sobie na doświadczenie zależności od kogoś, choćby przez krótki czas.
Jak nauczyć się prosić o pomoc?
Proszenie o pomoc można potraktować jak umiejętność, którą stopniowo rozwijamy, zamiast czekać, aż związany z nią dyskomfort całkowicie zniknie.
Jeśli przez lata pierwszą reakcją było radzenie sobie samemu, zmiana tego wzorca może początkowo wydawać się nienaturalna, dlatego warto robić to małymi krokami. Poniżej przykład tego, jak można zacząć nad tym pracować.
- Zauważ moment, w którym automatycznie wybierasz samodzielność. Zanim kolejny raz uznasz, że poradzisz sobie sam, sprawdź, czy rzeczywiście tego chcesz, czy po prostu trudno Ci dopuścić możliwość skorzystania ze wsparcia.
- Nazwij konkretnie swoją potrzebę. Zamiast liczyć, że ktoś zauważy Twoje przeciążenie, spróbuj powiedzieć, czego potrzebujesz: rozmowy, pomocy przy konkretnym zadaniu, towarzystwa czy przejęcia części obowiązków.
- Zacznij od niewielkich próśb. Jeśli proszenie o pomoc wywołuje silny dyskomfort, nie musisz od razu zaczynać od najbardziej osobistych spraw. Małe sytuacje pozwalają sprawdzić, jak inni rzeczywiście reagują na Twoje potrzeby.
- Pozwól drugiej osobie odmówić. Możliwość odmowy sprawia, że prośba pozostaje prośbą, a nie żądaniem. Czyjeś nie nie musi też oznaczać, że Twoja potrzeba była niewłaściwa albo że nie powinieneś był o niej mówić.
- Nie spłacaj pomocy natychmiast. Jeśli po otrzymaniu wsparcia od razu szukasz sposobu, żeby się odwdzięczyć, spróbuj zauważyć to napięcie. W bliskich relacjach wzajemność nie musi oznaczać dokładnego rozliczania każdej przysługi.
Uczenie się proszenia o pomoc nie oznacza rezygnacji z samodzielności. Chodzi tu przede wszystkim o poszerzenie dostępnych możliwości: czasem poradzisz sobie sam, a czasem świadomie pozwolisz komuś być obok i Cię wesprzeć.
Kiedy warto porozmawiać o tym na psychoterapii?
Trudność z proszeniem o pomoc warto omówić z psychoterapeutą, jeśli prowadzi do przeciążenia, samotności lub problemów w relacjach, a mimo to nadal masz poczucie, że ze wszystkim musisz radzić sobie sam. W terapii można przyjrzeć się przekonaniom, które stoją za nadmierną samodzielnością i stopniowo uczyć się wyrażania potrzeb bez wstydu czy poczucia, że stanowią obciążenie dla innych.
I w naszym gabinecie często pracujemy z osobami, którym trudno korzystać ze wsparcia, nawet gdy same chętnie dają je innym. Psychoterapia pomaga im zachować samodzielność jako zasób, a jednocześnie budować relacje, w których nie muszą ze wszystkim zostawać samemu.
Źródła:
- Cohen, S., & Wills, T. A. (1985). Stress, social support, and the buffering hypothesis. Psychological Bulletin, 98(2), 310–357.
- Collins, N. L., & Feeney, B. C. (2000). A safe haven: An attachment theory perspective on support seeking and caregiving in intimate relationships. Journal of Personality and Social Psychology, 78(6), 1053–1073.
- Clement, S., Schauman, O., Graham, T., Maggioni, F., Evans-Lacko, S., Bezborodovs, N., Morgan, C., Rüsch, N., Brown, J. S. L., & Thornicroft, G. (2015). What is the impact of mental health-related stigma on help-seeking? A systematic review of quantitative and qualitative studies. Psychological Medicine, 45(1), 11–27.
- Gulliver, A., Griffiths, K. M., & Christensen, H. (2010). Perceived barriers and facilitators to mental health help-seeking in young people: A systematic review. BMC Psychiatry, 10, 113.