Skip to main content

Bywa, że ciało zaczyna mówić wtedy, gdy słowa milkną. Pojawia się ból, który nie ma jasnego źródła, zawroty głowy, napięcie mięśni, ucisk w klatce piersiowej – objawy fizyczne, które nie zawsze mają wyjaśnienie w badaniach lekarskich. Brak odpowiedzi, na pochodzenie tych objawów rodzi frustrację i bezradność. W takich przypadkach warto zadać sobie pytanie: czy to możliwe, że ciało mówi w imieniu psychiki? Coraz częściej słyszy się o zjawisku, jakim jest somatyzacja – mechanizm, w którym niewyrażone emocje, stres i trudne doświadczenia znajdują ujście poprzez objawy fizyczne. Choć temat ten bywa niejednoznaczny i łatwo o uproszczenia, warto mu się przyjrzeć z większą uważnością. Czasem bowiem za bólem bez wyraźnej przyczyny stoi opowieść zapisana w ciele – opowieść, której nie sposób zignorować.

Somatyzacja – co to takiego?

Termin „somatyzacja” odnosi się do zjawiska, w którym psychiczne napięcia, emocje lub nieprzepracowane doświadczenia znajdują wyraz w postaci objawów fizycznych. Choć ciało choruje, przyczyna nie leży w infekcji, urazie czy zaburzeniach biochemicznych – ale w psychice. To nie znaczy, że dolegliwości są „wymyślone” czy mniej realne. Wręcz przeciwnie – mogą być bardzo dotkliwe, a ich źródło często pozostaje nieuchwytne dla standardowych procedur medycznych.

Pojęcia somatyzacja, somatyzacje czy zaburzenia somatyzacyjne bywają używane zamiennie, choć mają różne odcienie znaczeniowe. W ujęciu klinicznym somatyzacja jest mechanizmem, który pozwala psychice „uciec” w ciało – gdy brakuje innego sposobu na poradzenie sobie z napięciem. Mówi się też, że somatyzacja emocji działa jak bezpiecznik – chroni przed konfrontacją z uczuciami, które są zbyt trudne, by je świadomie przeżyć.

Często bywa, że pytanie o to, co to jest somatyzacja i jak się przejawia, zadajemy sobie dopiero wtedy, gdy kolejne badania nie przynoszą odpowiedzi, a objawy coraz bardziej utrudniają codzienne funkcjonowanie. Zrozumienie tego zjawiska może być początkiem głębszej refleksji: co tak naprawdę dzieje się pod powierzchnią?

Somatyzacja a stres, lęk i depresja

Somatyzacja stresu to jedno z najczęstszych zjawisk obserwowanych w codziennym funkcjonowaniu. Gdy napięcie psychiczne narasta, a nie ma przestrzeni ani narzędzi, by je rozładować, ciało przejmuje funkcję „głośnika”. Pojawiają się bóle głowy, problemy żołądkowe, ucisk w klatce piersiowej czy bezsenność. Z perspektywy biologii to naturalna reakcja organizmu na przeciążenie. Z psychologicznego punktu widzenia – sygnał, że wewnętrzne zasoby adaptacyjne są na wyczerpaniu.

W przypadku zaburzeń lękowych z somatyzacją objawy cielesne często wysuwają się na pierwszy plan. To może być uczucie duszności, kołatanie serca, drżenie mięśni, mrowienie kończyn – objawy znane z ataku paniki, ale obecne także w przewlekłym napięciu lękowym. Dla wielu osób lęk nie przyjmuje postaci myśli czy emocji, ale manifestuje się w ciele. Somatyzacja lęku bywa myląca – pacjenci trafiają do wielu specjalistów, zanim trafią do psychoterapeuty.

Z kolei somatyzacja depresji przebiega często bez klasycznych oznak obniżonego nastroju. Utrzymujące się zmęczenie, bóle mięśni i stawów, problemy trawienne czy uczucie ciężkości mogą być fizycznym przejawem głębszego spadku energii życiowej. Somatyzacja depresji polega na tym, że emocjonalne cierpienie zostaje całkowicie przeniesione na poziom somatyczny. To utrudnia rozpoznanie problemu i często opóźnia rozpoczęcie odpowiedniego leczenia.

Na tle różnych zaburzeń psychicznych pojawia się też zjawisko określane jako somatyzacja nerwicy. W tym przypadku ciało sygnalizuje nierozpoznane konflikty wewnętrzne, potrzeby lub lęki, które nie mogą zostać przeżyte wprost. Objawy bywają zróżnicowane, niespecyficzne i zmienne – co utrudnia diagnozę, a jednocześnie pokazuje, jak bardzo ciało i psychika pozostają ze sobą powiązane.

Skąd się biorą somatyzacje?

Somatyzacja emocji nie pojawia się przypadkiem – to sposób, w jaki organizm radzi sobie z nadmiarem napięcia, którego nie da się wyrazić ani świadomie przeżyć. U swojej podstawy jest mechanizmem obronnym, który ma chronić psychikę przed przeciążeniem. Kiedy brakuje możliwości, by nazwać to, co trudne – ciało zaczyna mówić za człowieka. Ból staje się komunikatem, którego sens nie leży w ciele, ale głęboko w przeżyciach.

Wiele mechanizmów somatyzacji ma swoje źródło w dzieciństwie i wczesnych doświadczeniach relacyjnych. Dziecko, które nie otrzymuje przestrzeni na przeżywanie złości, lęku czy smutku, może nauczyć się spychać te uczucia poza świadomość. Jeśli za wyrażaniem emocji szła kara, zawstydzenie albo odrzucenie – ciało przejmuje funkcję regulatora napięcia. Tak powstaje wzorzec, który z czasem utrwala się jako automatyczna reakcja: zamiast płakać, boli brzuch. Zamiast mówić o lęku – pojawia się bezsenność.

Somatyzacja jako mechanizm obronny działa skutecznie – przynajmniej na krótką metę. Chroni przed zderzeniem z emocją, która mogłaby okazać się zbyt przytłaczająca. Problem pojawia się wtedy, gdy ciało przez długi czas niesie to, czego psychika nie udźwignęła. Wówczas pojawiają się objawy, które nie mijają mimo leczenia, a ich zmienność lub przewlekłość wywołuje coraz większy niepokój.

Z tego powodu zaburzenia somatyzacyjne często wymagają nie tylko diagnostyki medycznej, ale też psychoterapeutycznej refleksji. Zamiast traktować objawy jak coś, co należy wyłącznie wyeliminować, warto potraktować je jak sygnał – pytanie, które ciało zadaje w imieniu psychiki.

Jak przejawia się somatyzacja – objawy, na które warto uważać 

Choć każda osoba może doświadczać somatyzacji w nieco inny sposób, istnieje szereg dolegliwości fizycznych, które często pojawiają się w odpowiedzi na nierozpoznane napięcia psychiczne. Objawy te bywają przewlekłe, zmienne i trudne do jednoznacznej diagnozy. Często utrzymują się mimo prawidłowych wyników badań i nieskuteczności leczenia farmakologicznego. Warto zwrócić uwagę szczególnie na:

  • bóle głowy, karku, barków lub pleców, które nie wynikają z urazów ani wad postawy,

  • bóle brzucha, nudności, wzdęcia lub biegunki bez uchwytnej przyczyny medycznej,

  • kołatanie serca, uczucie duszności lub ucisku w klatce piersiowej,

  • przewlekłe zmęczenie lub osłabienie, które nie ustępuje po odpoczynku,

  • zaburzenia snu, w tym trudności z zasypianiem i częste wybudzanie się,

  • mrowienie, drżenie kończyn, uczucie „prądów” lub sztywności mięśni,

  • zawroty głowy, uczucie odrealnienia lub braku równowagi,

  • dolegliwości skórne (np. swędzenie, pieczenie, wysypki) bez jasnego powodu,

  • uczucie „guli w gardle” lub trudności z przełykaniem,

  • nawracające infekcje lub obniżona odporność.

Wszystkie te objawy mogą mieć związek z somatyzacją stresu, lęku lub somatyzacją depresji. Ważne jest, żeby nie interpretować ich jako „urojonych” czy „przesadzonych”. To realne sygnały, które ciało wysyła, gdy emocje pozostają niewyrażone lub zepchnięte na dalszy plan.

Jak pracujemy z somatyzacją w gabinecie terapeutycznym?

W pracy z osobami doświadczającymi somatyzacji najważniejsze jest podejście, które uwzględnia zarówno ciało, jak i psychikę. Objawy traktujemy nie jako coś, co należy jedynie zlikwidować, ale jako sygnał – sposób, w jaki organizm wyraża wewnętrzne napięcia, nierozpoznane emocje czy trudne doświadczenia. Dlatego w naszym gabinecie punktem wyjścia jest nie sam objaw, ale to, co może się za nim kryć.

Terapia zaczyna się od stworzenia przestrzeni, w której można bezpiecznie przyjrzeć się objawom bez poczucia wstydu czy winy. Często pierwszym krokiem jest nauka zauważania sygnałów z ciała, pracy z oddechem i regulacji napięcia. Dopiero wtedy możliwe staje się dotarcie do tego, co do tej pory było wypierane – emocji, potrzeb, wspomnień. Gdy objaw zostaje osadzony w szerszym kontekście, traci swoją zagadkowość i zaczyna prowadzić do większego zrozumienia siebie.

W zależności od sytuacji, korzystamy z różnych podejść terapeutycznych – terapii poznawczo-behawioralnej, pracy z traumą, metod integrujących ciało i emocje. 

Nie wszystkie objawy znikają od razu. Ale kiedy przestaje się z nimi walczyć, a zaczyna je rozumieć, wiele z nich traci swoją siłę. I wtedy ciało – w końcu – może odpocząć.

 

Źródła: 

Jarema, M. (red.). (2018). Zaburzenia psychiczne w schorzeniach somatycznych. Diagnozowanie i leczenie, PZWL Wydawnictwo Lekarskie.
O’Sullivan, S. (2017). Wszystko jest w twojej głowie. Opowieści o chorobach psychosomatycznych (M. Gajos, Tłum.), Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.