Wiele osób trafia na terapię z nadzieją, że wreszcie „coś ruszy”. Gdy jednak poprawa nie przychodzi, łatwo pomyśleć: „Może to ze mną jest coś nie tak”. To zrozumiałe, ale najczęściej nieprawdziwe. W praktyce klinicznej czasami problemem okazuje się metoda, a nie pacjent.
Nie każda terapia działa – nawet jeśli jest popularna, intensywna albo brzmi przekonująco. Istnieją podejścia, które odwołują się do silnych narracji lub obietnic głębokiego uzdrowienia, ale nie mają dowodów skuteczności, a czasem wiążą się z realnym ryzykiem.
W tym artykule pokażemy, jak odróżnić terapię opartą na dowodach od tej, która tylko sprawia takie wrażenie, oraz na co zwracać uwagę, wybierając pomoc dla siebie – z myślą o bezpieczeństwie i realnej zmianie.
Czym właściwie jest terapia oparta na dowodach?
Gdy mówimy o terapii opartej na dowodach, nie chodzi o akademicki rygor ani modę. Chodzi o prostą zasadę: stosujemy takie metody, co do których istnieją rzetelne dane pokazujące, że pomagają większości osób z danym problemem i nie powodują szkód.
W praktyce oznacza to, że dana metoda była sprawdzana w dobrze zaprojektowanych badaniach, najczęściej randomizowanych badaniach kontrolowanych. Ich wyniki są później oceniane w przeglądach systematycznych i meta-analizach. To one pokazują, czy efekt terapii powtarza się u różnych osób, w różnych krajach i zespołach badawczych. Pojedyncze historie poprawy, nawet bardzo poruszające, nie spełniają tego kryterium.
Ma to szczególne znaczenie w zdrowiu psychicznym. Objawy często zmieniają się naturalnie w czasie, a sama relacja terapeutyczna może przynieść krótkotrwałą ulgę. Bez badań łatwo pomylić subiektywne poczucie poprawy z realną zmianą mechanizmów leżących u podstaw problemu. Właśnie dlatego towarzystwa naukowe i kliniczne, takie jak WHO, APA czy NICE, opierają swoje rekomendacje na jakości dowodów, a nie na popularności metody czy sile jej narracji.
Terapia oparta na dowodach nie obiecuje szybkich cudów. Daje jednak coś znacznie ważniejszego: najwyższe dostępne dziś prawdopodobieństwo realnej i bezpiecznej pomocy.
Metody, które wydają się dziwne, ale mają potwierdzenie naukowe
Wielu pacjentów reaguje sceptycznie, gdy po raz pierwszy słyszy o technikach takich jak EMDR czy Brainspotting. Ruchy gałek ocznych, skupianie wzroku na określonym punkcie albo praca z reakcjami ciała mogą brzmieć nieintuicyjnie, zwłaszcza jeśli ktoś spodziewa się klasycznej rozmowy terapeutycznej. Ten opór jest zrozumiały. Nie wynika jednak z oceny skuteczności, lecz z tego, że metoda nie pasuje do potocznego wyobrażenia terapii.
W przypadku EMDR sytuacja jest dość jasna. Skuteczność tej metody w leczeniu zespołu stresu pourazowego została potwierdzona w wielu randomizowanych badaniach kontrolowanych oraz meta-analizach. Na tej podstawie EMDR znalazła się w oficjalnych rekomendacjach m.in. Światowa Organizacja Zdrowia, American Psychiatric Association oraz brytyjskiego NICE. Co ważne, badania pokazują nie tylko redukcję objawów, ale także względnie dobrą tolerancję terapii, o ile jest prowadzona zgodnie z protokołem.
Brainspotting bywa wrzucany do tego samego worka, choć poziom dowodów jest tu bardziej zróżnicowany. Jest to metoda młodsza i słabiej przebadana niż EMDR, ale dostępne badania oraz przeglądy sugerują, że może być pomocna w pracy z traumą i objawami pourazowymi. Kluczowa różnica polega na tym, że Brainspotting nie jest obecnie standardowo rekomendowany w międzynarodowych wytycznych w takim samym stopniu jak EMDR. To nie czyni go automatycznie nieskutecznym, ale pokazuje, jak ważne jest rozróżnianie między metodą obiecującą a metodą dobrze ugruntowaną.
Ten przykład dobrze ilustruje szerszy problem. Skuteczność terapii nie zależy od tego, czy brzmi logicznie, znajomo albo komfortowo. Zależy od tego, czy jej działanie zostało rzetelnie sprawdzone. W kolejnej części przyjrzymy się podejściom, które takiej weryfikacji nie przeszły – oraz temu, jakie mogą nieść ze sobą zagrożenia.
Metody bez potwierdzenia naukowego i dlaczego to ma znaczenie
W psychoterapii problemem nie jest tylko to, że jakaś metoda nie działa. Znacznie poważniejsze jest to, że brak skuteczności bywa połączony z realnym ryzykiem psychologicznym, zwłaszcza gdy pracuje się z traumą, zaburzeniami lękowymi czy depresją. Poniższe przykłady nie mają na celu oceniania osób, które z nich korzystały, ale pokazanie, gdzie kończą się dane naukowe.
Ustawienia hellingerowskie są jednym z najlepiej opisanych przykładów metody bez podstaw empirycznych. Nie istnieją rzetelne badania potwierdzające ich skuteczność w leczeniu jakichkolwiek zaburzeń psychicznych. Jednocześnie literatura krytyczna i relacje kliniczne wskazują na możliwe zagrożenia: silną sugestię, naruszanie granic, uproszczone i często obciążające narracje rodzinne oraz ryzyko retraumatyzacji. Szczególnie problematyczne bywa przypisywanie pacjentowi odpowiedzialności za cierpienia przodków lub wchodzenie w role, na które nie ma zgody ani przygotowania terapeutycznego.
Podobnie wygląda historia psychologicznego debriefingu po traumie. Przez lata był on standardową interwencją po wypadkach, katastrofach czy zdarzeniach przemocy. Dopiero późniejsze badania, w tym przeglądy Cochrane, pokazały, że taka forma wczesnej interwencji nie tylko nie zapobiega PTSD, ale u części osób może nasilać objawy. Wymuszanie szczegółowego opowiadania o traumie zbyt wcześnie okazało się dla wielu pacjentów obciążające zamiast pomocne. Dziś debriefing nie jest zalecany w aktualnych wytycznych klinicznych.
Trzecim przykładem są różnego rodzaju terapie regresyjne, w tym praca z rzekomymi wspomnieniami z wczesnego dzieciństwa lub poprzednich wcieleń. Badania nad pamięcią jednoznacznie pokazują, jak podatna jest ona na sugestię. Interwencje, które zakładają odzyskiwanie ukrytych wspomnień bez solidnych procedur zabezpieczających, niosą ryzyko tworzenia fałszywych przekonań i pogłębiania cierpienia, zamiast jego redukcji.
Wspólnym mianownikiem tych podejść nie jest zła intencja. Jest nim brak rzetelnej weryfikacji, a często także ignorowanie wiedzy o mechanizmach traumy, pamięci i regulacji emocji. To właśnie odróżnia metody obiecujące głęboką zmianę od tych, które faktycznie potrafią ją wspierać.
W kolejnej części przyjrzymy się ważnemu pytaniu, które pojawia się bardzo często: dlaczego mimo wszystko niektórzy ludzie mówią, że takie metody im pomogły.
Dlaczego mimo wszystko niektórzy mówią, że to im pomogło
Wiele osób ma autentyczne poczucie poprawy po metodach, które nie mają potwierdzenia naukowego. Ignorowanie tych doświadczeń byłoby błędem. Równie dużym błędem byłoby jednak uznanie ich za dowód skuteczności.
Psychologia zna kilka mechanizmów, które pomagają to zrozumieć. Pierwszym jest efekt relacji. Sam fakt bycia wysłuchanym, zauważonym i potraktowanym poważnie może obniżać napięcie i dawać ulgę, niezależnie od zastosowanej techniki. Drugim jest naturalna zmienność objawów. Wiele trudności psychicznych nasila się falami, a poprawa czasem pojawia się niezależnie od interwencji. Jeśli zbiegnie się to w czasie z terapią, łatwo przypisać jej sprawczość.
Istotną rolę odgrywa także sugestia i oczekiwanie poprawy. Im silniejsza narracja metody, im większy autorytet prowadzącego i im bardziej emocjonalne doświadczenie, tym większa szansa na subiektywne poczucie zmiany. Badania nad placebo pokazują, że takie efekty mogą być realnie odczuwalne, choć zwykle krótkotrwałe i nietrwałe w dłuższej perspektywie.
Właśnie dlatego w nauce nie opieramy się na indywidualnych relacjach, lecz na wynikach badań porównawczych. Przeglądy systematyczne, w tym publikacje grupy Cochrane, pokazują, czy dana metoda działa lepiej niż brak interwencji lub inne formy pomocy. To jedyny sposób, by oddzielić ulgę wynikającą z kontekstu od rzeczywistej zmiany mechanizmów psychologicznych.
Uznanie subiektywnego doświadczenia pacjenta i jednoczesne trzymanie się dowodów naukowych nie wykluczają się. Przeciwnie. To właśnie takie połączenie pozwala oferować pomoc, która jest nie tylko przekonująca, ale też bezpieczna i skuteczna. W kolejnej części przejdziemy do bardzo praktycznego pytania, jak w codziennej praktyce rozpoznać, że dana metoda nie spełnia standardów terapii opartej na dowodach.
Jak rozpoznać terapię bez podstaw naukowych
Osoby szukające pomocy często nie mają narzędzi, by samodzielnie ocenić jakość metody terapeutycznej. To zrozumiałe. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo procesu spoczywa głównie po stronie specjalistów. Mimo to istnieje kilka sygnałów ostrzegawczych, na które warto zwrócić uwagę już na etapie wyboru terapii.
- Brak jasnego opisu mechanizmu działania.
Jeśli metoda odwołuje się do pojęć takich jak energia, pole informacyjne czy pamięć komórkowa, ale nie potrafi wyjaśnić, jak i dlaczego miałoby to prowadzić do zmiany psychicznej, warto zachować ostrożność. W terapiach opartych na dowodach mechanizmy mogą być dyskutowane i krytykowane, ale są osadzone w znanej wiedzy o psychice i układzie nerwowym. - Obietnice szybkich i uniwersalnych efektów.
Każda metoda, która ma pomagać niemal wszystkim, niezależnie od problemu, zwykle pomaga nikomu w sposób przewidywalny. Skuteczna psychoterapia jest dopasowana do trudności i rzadko bywa natychmiastowa. - Deprecjonowanie nauki i innych podejść.
Twierdzenia, że badania nie mają znaczenia albo że metoda działa na poziomie, którego nauka jeszcze nie rozumie, to klasyczny sposób unikania weryfikacji. W praktyce klinicznej brak dowodów nie jest zaletą ani oznaką głębi. - Brak standardów etycznych i superwizji.
Terapie oparte na dowodach funkcjonują w ramach określonych standardów szkoleniowych, etycznych i superwizyjnych. Jeśli prowadzący nie potrafi jasno powiedzieć, gdzie się szkolił, kto go superwizuje i według jakich zasad pracuje, to ważny sygnał ostrzegawczy. - Przenoszenie odpowiedzialności na pacjenta.
Gdy brak efektów tłumaczy się oporem, niewystarczającym zaangażowaniem albo brakiem gotowości, zamiast przyjrzeć się skuteczności metody, ryzyko psychicznego obciążenia pacjenta wyraźnie rośnie.
Te kryteria nie dają stuprocentowej pewności, ale pomagają oddzielić podejścia, które można krytycznie sprawdzać, od tych, które opierają się głównie na wierze. W ostatniej części artykułu przyjrzymy się temu, co można zrobić, gdy już jest się w terapii i ma się poczucie, że nie przynosi ona realnych efektów.
Masz prawo pytać o dowody
Psychoterapia nie polega na wierze ani na sile narracji. Polega na pracy z mechanizmami psychologicznymi, które można badać, sprawdzać i porównywać. To, że jakaś metoda jest popularna, intensywna emocjonalnie albo przedstawiana jako głęboka, nie oznacza jeszcze, że jest skuteczna lub bezpieczna.
Jeśli terapia nie przynosi efektów, nie jest to dowód na Twoją porażkę ani brak gotowości. Często to sygnał, że zastosowane podejście nie odpowiada Twoim trudnościom albo nie ma wystarczających podstaw, by realnie pomagać. Masz prawo pytać o dowody, rekomendacje i sens stosowanych interwencji. Masz też prawo zmienić kierunek, jeśli coś Ci nie służy.
Skuteczna terapia nie musi być magiczna ani spektakularna. Wystarczy, że będzie oparta na wiedzy, prowadzona etycznie i dostosowana do realnych potrzeb. To właśnie takie podejście daje największą szansę na trwałą zmianę.
Źródła:
- Bamelis, L. L. M., et al. (2014). Results of a multicenter randomized controlled trial of the effectiveness of schema therapy. American Journal of Psychiatry, 171(3), 305–322.
- Bisson, J. I., et al. (2013). Psychological therapies for chronic post-traumatic stress disorder (PTSD) in adults. Cochrane Database of Systematic Reviews, 2013(12),
- Hildebrand A., Stemmler M., Brainspotting – the efficacy of a new therapy approach for the treatment of Posttraumatic Stress Disorder in comparison to Eye Movement Desensitization and Reprocessing.
- Hofmann, S. G., et al. (2012). The efficacy of cognitive behavioral therapy: A review of meta-analyses. Cognitive Therapy and Research, 36(5), 427–440.
- Kritsotaki, E., & Long, B. C. (2010). Systemic constellation therapy: A critical review. The Family Journal, 18(2), 180–188.
- Lynn, S. J., et al. (2014). The memory wars. American Psychologist, 69(5), 1–19.
- Rose S, Bisson J, Churchill R, Wessely S. Psychological debriefing for preventing post traumatic stress disorder (PTSD). Cochrane Database Syst Rev. 2002;(2):CD000560.